Tym razem nie o filmie o tym tytule (ani książce) mowa, lecz o szalonym koncercie jaki odbył się w ostatnia sobotę w kazimierskiej Knajpie U Fryzjera.
Miejsce to znane jest większości turystów nie tylko z podawanych tu dań kuchni żydowskiej, ale także z koncertów muzyki klezmerskiej. Koncerty te prawie nieprzerwanie odbywają się w każdą sobotę już od prawie półtora roku i cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Do tej pory grywały tu lubelskie kapele Freilach, Badchenes, Siegra, a także cygańsko-bałkańska Čerĕ. Muzycy z Freilach doczekali się nawet wydania płyty przez restaurację („U Fryzjera-Freilach”). Niestety grudzień to czas wzmożonej nauki przed występami dyplomowymi i w związku z tym członkowie ostatniej z tych grup musieli odwołać najbliższe występy. Wydawało się więc, że raz na dwa tygodnie, po raz pierwszy od dawna będziemy mieli U Fryzjera „muzyczną ciszę”. Jednak właściciele stanęli na wysokości zadania i w trybie ekspresowym sprowadzili do Kazimierza zupełnie tu nieznaną kapelę Rzeszów Klezmer Band. Dzięki temu wszyscy, którzy przybyli tu w sobotni, listopadowy wieczór, byli świadkami koncertu-spektaklu, w jakim zupełnie niespodziewanie sami uczestniczyli. Już pierwsze dynamicznie wykonane utwory porwały zebranych tu gości. Z każdą następną melodią coraz większa ilość słuchaczy zaczęła brać czynny udział w zabawie jaką zafundowali nam klezmerzy z Rzeszowa. Było wszystko - oklaski, przytupy, tańce, a potem nawet śpiew (w wykonaniu miejscowych i przyjezdnych Dam). Nic chyba tak nie raduje duszy klezmera, jak bawiący się znakomicie słuchacze. Kiedy muzycy przenieśli się na dolną kondygnację, powrotu na górę domagali się siedzący tam goście. W ten oto sposób (nie chcąc nikomu uchybić) piątka z Rzeszów Klezmer Band, nie przerywając gry, kursowała pomiędzy piętrem a parterem wzbudzając tym aplauz wszystkich zebranych. Porywający występ debiutantów (w tej scenerii) był przykładem różnorodności klezmerskiego grania. Inne geograficznie korzenie, odmienne spojrzenie na ten gatunek muzyki i trochę musicalowych, klezmerskich tricków porwało naprawdę wszystkich! Niesamowici bracia Anyszkowie (klarnet i trąbka), liderujący Marcin Malinowski (klarnet), kiwający się podczas swych solówek Marcin Mucha (akordeon) i szalejący przy perkusji Kamil Siciak. To muzyka klezmerska (nie za każdym razem żydowska), aczkolwiek porywająca od początku do końca.... Następny koncert w sobotę 26 listopada o 20,00. Zapraszamy w imieniu gospodarzy. O zespole Zespół Rzeszów Klezmer Band powstał w listopadzie 2004 roku, w związku z odbywającą się wówczas w Rzeszowie wystawą poświęconą twórczości wybitnego żydowskiego artysty - Brunona Schulza. Członków zespołu połączyła fascynacja muzyką klezmerską oraz jazzem, którego to elementy wykorzystują w swojej twórczości. Muzycy są jednocześnie uczniami Zespołu Szkół Muzycznych nr 2 imienia Wojciecha Kilara w Rzeszowie. Marcin Malinowski - klarnet Jacek Anyszek - klarnet Paweł Anyszek - trąbka Marcin Mucha - akordeon Wojciech Jajuga – kontrabas - w Kazimierzu wystąpił w sekcji rytmicznej - Kamil Siciak (perkusja). |